Mistrzostwa Europy w Enduro w 1988 Jarosław Ozdoba

Rok 1988 był przedostatnim sezonem egzystencji Mistrzostw Europy w rajdach Enduro przed awansem serialu do miana Mistrzostw Świata od sezonu 1990. Rozgrywki kontynentalne powróciły w roku 1992 jako rozgrywki juniorów równoległe z eliminacjami . Od sezonu 1998, już pod skrzydłami nowej federacji międzynarodowej – Europejskiej Unii Motocyklowej ( UEM ), Mistrzostwa Europy powróciły do niezależnego cyklu rozgrywek o tytuły najlepszych rajdowców na Starym Kontynencie. W 1988 roku motocykliści znad Wisły odnieśli spore sukcesy w Mistrzostwach Europy, niestety po raz ostatni w dekadzie lat osiemdziesiątych.

W dodatku z powodzeniem stawiali czoła europejskiej konkurencji dysponując pożyczonymi Simsonami i Jawami. Ale jedynie na taki sprzęt – w ówczesnej rzeczywistości podzielonej Europy – mogliśmy wówczas liczyć. O ile enerdowska wytwórnia o dość skomplikowanej nazwie: IFA Kombinat Simson VEB Fahrzeug – und Jagdwaffenwerk ERNST THALMANN Suhl, traktowała polskich kierowców jako zawodników fabrycznych dostarczając nowe modele motocykli i zapewniając pełną obsługę na zawodach, to Jawa uparcie wpychała nam o krok gorsze wersje swoich wyczynowych motocykli. ” Uzdatnianie ” kadrowych Jaw Enduro leżało w gestii Ośrodka Technicznego Zaopatrzenia PZMotu. Ów OTZ na ul. Kickiego na warszawskim Grochowie był swoistą mekką wszystkich klubów motorowych istniejących wtedy w Polsce. Tylko tam można było bowiem dostać niezbędne części zamienne, opony, akcesoria, czyli wszelakie atrybuty niezbędne do funkcjonowania sportu motorowego. Młodzieży wychowanej we współczesnych realiach, gdy w każdym większym mieście istnieją sklepy i salony motocyklowe pełne wszelakiego dobra, taka sytuacja może wydawać się co najmniej dziwną, ale – tak było!

Na sezon 1988 umowy zawarte przez Polski Związek Motorowy zapewniały dostawy na ME dwóch Simsonów – jednej 80 i jednej 125 – WKH ( wówczas były to topowe modele rodem z Suhl! ) i także dwóch egzemplarzy Jaw Enduro. W tym wypadku była to chłodzona wodą dwieście pięćdziesiątka E`87 typ 681 i pięćsetka w specyfikacji VVZ z silnikiem jeszcze chłodzonym powietrzem. Po rajdzie zaliczanym do Mistrzostw Polski, ale z wykorzystaniem fragmentów trasy ISDE 1987, z bazą w Jeleniej Górze przyklepano obsadę kadrowych motocykli na europejskie wojaże.

Foto: Simson GS 80 WKH 1988 Jens Thalmann DDR

Simsona 80 dosiadł Piotr Kasperek ( BKM Bielsko-Biała ), w tradycyjnej dla siebie klasie 125 znalazł się Ryszard Gancewski ( GAMK Budowlani Gdańsk ). W klasie 250 zaawizowano Zbigniewa Przybyłę ( Zagłębie Miedziowe Głogów ), a w pięćsetkach szczęścia miał próbować Zbigniew Groth z GKM Bałtyk Gdynia. Pierwszy rajd sezonu był premierowy także pod względem organizacyjnym, gdyż po raz pierwszy w historii kolorowy cyrk Enduro zawitał do ówcześnie mało znanej w tym środowisku Portugalii. Uczestnikom zawodów przybyłym na weekend 07-08 maja do Viana de Castello przyszło zmierzyć się z tutejszym terenem, aurą i co w Enduro nieuniknione – przeciwnościami losu. Jak się okazało, perfekcyjnie przeprowadzone zawody, których dominującym elementem pogodowym był ulewny deszcz, oferowały trudną, błotnisto-kamienistą trasę, ale i niewygórowane czasy przejazdu. Ciekawe próby wymagały za to dużej sprawności i nienagannej techniki jazdy. Takie warunki najbardziej odpowiadały uznanemu mistrzowi błota Ryszardowi Gancewskiemu, który był dwukrotnie drugi w 125. Piotr Kasperek był czwarty i piąty w osiemdziesiątkach. W pięćsetkach progresję formy odnotował Zbigniew Groth, który w sobotę był czternasty, a w niedzielę dojechał na dziesiątym miejscu. O pechu mógł mówić Zbigniew Przybyła. W jego Jawie 250 już na pierwszym okrążeniu trasy pierwszego dnia ( ! ) ” poszedł ” wodzik skrzyni biegów czyniąc ją niesprawną. Czechosłowaccy serwisanci kiwali głowami ze zdumieniem, ale takowej części ponoć nie mieli na składzie, a całej skrzyni nie chcieli choćby pożyczyć. Obawiali się o ewentualną pozycję i punkty Libora Podmola? Co ciekawe, na kolejny rajd we Francji w motocyklu Przybyły znalazła się jednak nowa przekładnia.


Tydzień po rajdzie w Portugalii barwna karawana uczestników Mistrzostw Europy ( kto był na rajdzie Enduro choć raz, zna ten klimat… ) zawitała do francuskiego Razes, by 14-15 maja móc uczestniczyć w kolejnych eliminacjach serialu. Warunki pogodowe były podobne do tych z Viana de Castello. Zimno i deszczowo, do tego dochodził porywisty wiatr. Swoje zrobiła trudna trasa i… dojazd do pierwszej pętli. Na wąskiej, piaszczystej, błotnistej i pełnej korzeni stromej ścieżce na zboczu góry tworzyły się zatory wśród tych, którzy mieli spore problemy z przejechaniem tego odcinka. Twórcy korków tarasowali przejazd innym, bardziej sprawnym, motocykle wyczyniały arcyciekawe harce, wymykając się spod kontroli kierowców, paliły się sprzęgła… Tu właśnie z powodu spalonego sprzęgła zakończył w sobotę przygodę z rajdem gdynianin Zbigniew Groth. Tarcze zmieniły się w kupkę popiołu… I jak to czasem bywa, znów serwis Jawy nie dysponował potrzebnym elementem. Były też dwa ciasne czasowo odcinki, gdzie poza ( szkoda, że już nieżyjącym )Gilles Lalay i Sven-Erickiem Joenssonem, wszyscy zaliczyli spóźnienia. Z polskiej czwórki, a właściwie trójki, najlepiej wiodło się Piotrowi Kasperkowi, który był trzeci i piąty w klasie 80. Ryszard Gancewski w sobotę był czwarty, a w niedzielę ( po zerwaniu prowadnicy łańcucha i koniecznej, ale kosztownej czasowo, naprawie w plenerze ) osiągnął metę na szesnastym miejscu w klasie 125. Zbigniew Przybyła w najsilniej obsadzonej klasie 250 był dziesiąty i siódmy.

Foto: Jawa 250 Enduro E 87

Rajd w austriackim Weisskirchen przeprowadzony w terminie 18-19 czerwca nie porażał zbyt trudną trasą, ani pułapkami czasowymi. Mimo to, dla naszej eksportowej czwórki okazał się imprezą bez znaczących historii. Piotr Kasperek i Ryszard Gancewski kontrolowali sytuację w swoich klasach. Bielszczanin był trzeci i czwarty, a ” Ganc ” dwukrotnie stanął na najniższym stopniu podium. W dwieście pięćdziesiątkach Zbigniew Przybyła celował w drugą połowę dziesiątki, co zaowocowało ósmą i siódmą lokatą. Zbigniew Groth jadąc w towarzystwie Sven-Erica Joenssona, Bohumila Posledniego i spółki, ukończył zawody na dwunastym i czternastym miejscu w mocarnych pięćsetkach. Na początku lata ( 25-26 czerwca 1988 roku ) uczestnicy serialu Mistrzostw Europy pojawili się w Clusone nieopodal Bergamo. Tym razem zabrakło Zbigniewa Grotha. Urwanie chłodnicy po efektownym upadku i dwukrotne wymiany na trasie koszmarnie pociętych dętek, co jak wiadomo wymaga nieco czasu, wyeliminowały z akcji i wyników Piotra Kasperka już pierwszego dnia imprezy. Bardzo trudna trasa, którą przygotowali organizatorzy przeczesała grono uczestników o około pięćdziesiąt procent, a zatem nieźle! Nie najgorzej poszło na tym rajdzie Ryszardowi Gancewskiemu, który ufny zasadzie: ” im trudniej, tym lepiej ” , zameldował się dwukrotnie drugi w klasie 125. Niezgorzej poczynał też sobie w licznym gronie zawodników klasy 250 Zbigniew Przybyła, inkasując punkty za szóste ( sobota ) i dziewiąte ( niedziela ) miejsce na rajdzie w urokliwych okolicach Bergamo. Prawie miesiąc po zawodach w Clusone cykl Mistrzostw Europy w rajdach Enduro po raz pierwszy w historii zawitał na Węgry. Trasy wytyczone w okolicach Pecs pamiętały eliminacje Pucharu Pokoju i Przyjaźni z 1986 roku, a upalna pogoda i ostre słońce niezbyt ułatwiały jazdę. Mimo tego Ryszard Gancewski umocnił się w czołówce klasy 125, przy okazji będąc najlepszym kierowcą Simsona o tym litrażu. Dobrze wypadł też Piotr Kasperek, nawiązując w osiemdziesiątkach udaną walkę z gwiazdą zespołu z Suhl Thomasem Bieberbachem, co zaowocowało drugim i trzecim miejscem w Pecs. Niestety, pech trzymał się dzielnie Zbigniewa Przybyły, któremu kolejna w tym sezonie awaria skrzyni biegów zepsuła szyki i oddaliła szanse na awans w klasie 250.

Finisz sezonu, czyli rajd w zachodnioniemieckim ( RFN ) Eichswege rozegrany w weekend 30-31 lipca dopełnił formalności co do Mistrzostw Europy Enduro w sezonie 1988. Dział Sportu firmy Simson wydatnie wspomógł polską dwójkę. Piotr Kasperek i Ryszard Gancewski otrzymali szykowane już na Sześciodniówkę w Mende prototypy wyczynowych motocykli z Suhl w wersji 1989. Także firma Jawa podstawiła Zbigniewowi Przybyle sprzęt już ( albo: nareszcie! ) konkurencyjny dla maszyn używanych przez Libora Podmola i spółkę z teamu czechosłowackiej wytwórni. Choć z przygodami, to nasi wywalczyli całkiem przyzwoite lokaty w klasyfikacji całego sezonu. W klasie 80 Piotr Kasperek był trzeci. Mistrzem Europy został Włoch Gian Marco Rossi, wicemistrzem kontynentu ogłoszono Thomasa Bieberbacha z NRD, tak jak Kasperek używającego Simsona WKH. Wśród zawodników klasy 125, włoskiej koalicji – Angelo Signorelli i Stefano Passeri ( odpowiednio: Mistrz i Wicemistrz Europy ) dorównał Ryszard Gancewski zajmując w podsumowaniu sezonu trzecie miejsce. W dwieście pięćdziesiątkach Zbigniew Przybyła ( kto wie co by się działo, gdyby nie te przygody z przekładnią? ) wylądował ostatecznie na siódmym miejscu. Pauzujący praktycznie od połowy sezonu Zbigniew Groth znalazł się na dwudziestym miejscu w klasie 500. Zdobyte przed dwudziestu trzema laty dwa ” pudła ” – Kasperka i Gancewskiego były ostatnimi dla Biało-Czerwonych z uzyskanych w tamtym okresie i na sprzęcie rodem z RWPG w serialu Mistrzostw Europy Enduro. Ironią losu było zaś to, że w tym samym roku, na 63 Sześciodniówce Motocyklowej z bazą we francuskim Mende, fabryczne Simsony Piotra Kasperka i Ryszarda Gancewskiego, a także Thomasa Bieberbacha i Danillo Poerschke przestały jechać już pierwszego dnia imprezy. Ale to już chyba temat na nieco inne sprawozdanie…

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *